|
Zmiana refundacji palbocyklibu wywołała niepokój wśród kobiet z zaawansowanym rakiem piersi. Czy rzeczywiście zostały bez leczenia? Jak działa polska onkologia i co, gdy kończą się dostępne możliwości? Rozmawiamy z panią Kasią Drobner z Dobrostan Mission z Indii. Pani Kasia prowadzi aptekę w Indiach. Od dziewięciu lat pomaga polskim pacjentom w dostępie do leków onkologicznych, głównie stosowanych w immunoterapii i chemioterapii doustnej. Jej spojrzenie na polską onkologię wynika z wieloletnich kontaktów z chorymi i ich rodzinami, szczególnie z osobami, które znalazły się w trudnej sytuacji po wyczerpaniu dostępnych możliwości leczenia w ramach NFZ. Pani Kasiu, od 1 października NFZ nie refunduje już palbocyklibu, leku stosowanego w leczeniu raka piersi. Dla części pacjentek to dramat. Czy około 1500 kobiet rzeczywiście straciło możliwość leczenia?Dla niektórych kobiet to naprawdę dramatyczna sytuacja, szczególnie jeśli lek od lat skutecznie kontrolował chorobę i był dobrze tolerowany. NFZ przewidział możliwość kontynuacji terapii dwoma innymi lekami z tej samej grupy - rybocyklibem lub abemacyklibem. Pacjentki mogą przejść na takie leczenie bez ponownej kwalifikacji do programu i bez zmiany dotychczasowej linii leczenia. Poza tym, że to stres psychiczny, ciało też może nie zareagować pozytywnie na tę zmianę. Dlaczego, skoro te leki działają podobnie?Bo podobny mechanizm działania nie oznacza identycznej tolerancji. Rybocyklib może stanowić problem, na przykład u pacjentek z określonymi zaburzeniami rytmu serca. Abemacyklib częściej powoduje dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, w tym biegunki. Kobieta, która dobrze tolerowała palbocyklib, niekoniecznie będzie równie dobrze tolerować inny preparat. Zwracała na to uwagę również dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld w rozmowie z MedExpressem. Nie wiadomo jeszcze ile pacjentek będzie miało poważne trudności po zmianie terapii, ale nie dla wszystkich jest to rozwiązanie równie bezpieczne. Jednocześnie w 2026 roku refundacją objęto 46 nowych terapii onkologicznych. Czy dostęp do leczenia w Polsce rzeczywiście się poprawia?Tak, postęp jest wyraźny. Ale liczba nowych refundacji nie odzwierciedla całej sytuacji. Według opublikowanego w październiku raportu Oncoindex, fundacji Alivia, spośród 181 analizowanych terapii zalecanych przez europejskich specjalistów jedynie 32% było w Polsce refundowanych bez ograniczeń, co fundacja uznała za medycznie nieuzasadnione. Pozostałe nie były refundowane albo ich dostępność była ograniczona. To istotna różnica między możliwościami współczesnej medycyny a tym, z czego rzeczywiście może skorzystać polski pacjent. Szczególnie trudne bywają rzadkie nowotwory i nietypowe przypadki. Dla częstszych chorób dostępnych jest zwykle więcej gotowych rozwiązań. Przy rzadkich nowotworach dostęp do wyspecjalizowanych terapii jest jeszcze trudniejszy. Nie zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. Czasami brakuje odpowiednio udokumentowanej metody, czasami specjalistycznego doświadczenia, a czasami rozwiązania, które są już stosowane za granicą, nie są jeszcze dostępne w Polsce. Właśnie dlatego warto mówić nie tylko o liczbie refundowanych leków, ale też o możliwościach pacjentów, dla których standardowe postępowanie okazuje się niewystarczające. Czy w przypadku palbocyklibu istnieje inne rozwiązanie niż zmiana leku?Jeżeli lekarz uważa kontynuację palbocyklibu za medycznie uzasadnioną, można rozważyć jego zakup poza refundacją. Oczywiście dla wielu rodzin cena takiego leczenia (około 9000 zł miesięcznie) może być zaporowa. I właśnie tutaj mogę pomóc.
Pani Kasiu, od dziewięciu lat rozmawia Pani z polskimi pacjentami. Jak świadome jest polskie społeczeństwo na temat raka?Wiedza jest bardzo zróżnicowana. Są pacjenci, którzy świetnie orientują się w swojej chorobie, ale są też osoby, które dopiero usłyszały diagnozę i nie wiedzą, od czego zacząć. Czasami ktoś dzwoni i pyta: „Czy ma pani lek na raka trzustki?” albo „Potrzebuję czegoś na raka nerki”. Rozumiem to. Człowiek jest przerażony, chce pomóc sobie albo bliskiej osobie i szuka konkretnego rozwiązania. A ja „brutalnie” odsyłam do lekarza. Wykorzystajmy tę rozmowę, żeby wyjaśnić kilka podstawowych rzeczy. Rak nie jest jedną chorobą. Nawet dwa nowotwory rozwijające się w tym samym narządzie mogą mieć zupełnie inne cechy biologiczne i wymagać odmiennego leczenia. Na przykład dwóch pacjentów z rakiem płuca może mieć różne mutacje genetyczne. Jeden kwalifikuje się na przykład do terapii celowanej, drugi do innego leczenia. Dlatego sama nazwa nowotworu nie wystarczy. Potrzebne są wyniki histopatologii, określenie stopnia zaawansowania, często badania molekularne oraz informacje o wcześniejszym leczeniu. I lekarz, który zaleci leczenie, ja tego nie robię. Tak. Chciałabym nawiązać współpracę między polskimi i indyjskimi laboratoriami w zakresie zaawansowanej diagnostyki onkologicznej. Badania takie jak szerokie profilowanie genomowe NGS, analiza HRD czy badania fuzji genowych są prywatnie kosztowne. W Indiach dostępne są oferty takich badań nawet o połowę tańsze niż w Polsce. Można je wykonać na materiale pobranym wcześniej podczas biopsji lub operacji, bez konieczności ponownego pobierania tkanki, o ile zachowany materiał nadaje się do analizy. Chciałabym, żeby polscy pacjenci mogli korzystać z tych możliwości dzięki współpracy laboratoriów w obu krajach. Szczególnie w przypadkach, gdy standardowe leczenie się wyczerpuje, dokładniejsze poznanie cech nowotworu może pomóc lekarzowi w rozważeniu dalszych opcji leczenia. Jak wygląda leczenie tak skomplikowanej choroby? Czy lekarze mają określony plan?Dla wielu nowotworów istnieją szczegółowe wytyczne i schematy postępowania. Można je sobie wyobrazić jako mapę. W zależności od rozpoznania i wyników badań lekarze wybierają określoną drogę: operację, radioterapię, chemioterapię, immunoterapię albo leczenie celowane. W leczeniu systemowym mówi się często o pierwszej, drugiej i kolejnych liniach terapii. Jeśli jedna przestaje działać, rozważa się następną. Jednak nowotwory potrafią rozwijać oporność na leki. Zdarza się, że terapia skutecznie kontroluje chorobę przez kilka lat, a później przestaje działać. Wtedy lekarz musi znaleźć kolejną możliwość, ale nie zawsze taka istnieje na tej mapie. W Polsce dochodzi jeszcze kwestia programów lekowych NFZ. Każdy program dokładnie określa, którzy pacjenci mogą otrzymać dany lek, jakie warunki muszą spełniać i kiedy terapię należy zakończyć. Może więc zdarzyć się, że lekarz widzi możliwość leczenia, ale pacjent nie spełnia kryteriów refundacji. To jednak nie jest jeszcze najtrudniejsza sytuacja. Co jest trudniejsze?Moment, w którym pacjent słyszy, że wykorzystano już „wszystkie” możliwości leczenia przeciwnowotworowego. Tylko co właściwie oznacza to „wszystkie”? Najczęściej chodzi o wyczerpanie standardowych linii leczenia przewidzianych dla danego rodzaju nowotworu i sytuacji pacjenta. Lekarz zastosował kolejne zalecane terapie, choroba nadal postępuje i nie ma już następnego, dobrze udokumentowanego schematu, który mógłby zaproponować. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wyczerpano wszystkie możliwości współczesnej medycyny. Inne ośrodki, krajowe czy zagraniczne, mogą mieć doświadczenie z terapiami niestandardowymi, nowymi lekami czy leczeniem stosowanym poza zarejestrowanymi wskazaniami. Przez dziewięć lat poznałam wiele takich historii, również dotyczących młodych ludzi. Oczywiście zdarza się, że dalsze leczenie rzeczywiście nie przynosi korzyści. Ale pacjent nie zawsze potrafi rozpoznać czy usłyszał o granicach medycyny, czy o granicach dostępnej mu ścieżki leczenia. Dlatego uważam, że w takim momencie szczególnie warto uzyskać kolejną opinię, najlepiej u specjalisty z doświadczeniem w leczeniu konkretnego nowotworu. W lipcu 2025 roku prof. Cezary Szczylik w wywiadzie dla portalu Zwrotnik Raka opisywał możliwości leczenia po zakończeniu standardowej ścieżki. Wspominał o terapiach finansowanych prywatnie, lekach generycznych sprowadzanych z zagranicy, np. z Indii, i doświadczeniach swojego ośrodka w prowadzeniu takich pacjentów. Zaproponował również stworzenie publicznej listy ośrodków i onkologów zajmujących się leczeniem niestandardowym. To ważny postulat. Pacjent, któremu kończą się możliwości w jednym szpitalu, powinien wiedzieć, gdzie jeszcze można skonsultować jego przypadek. Z kolei dr Leszek Kraj, mówiąc w 2026 roku o leczeniu raka dróg żółciowych, zwrócił uwagę na paradoks: możliwe jest już wykrywanie określonych zmian molekularnych, ale dostęp do odpowiednich terapii celowanych pozostaje ograniczony. Ujął to słowami: „Dostaliśmy pistolet, ale bez naboi”. To pokazuje, że możliwości współczesnej medycyny i możliwości oferowane pacjentowi w konkretnym systemie nie zawsze są takie same. Co Pani radzi osobom, które usłyszały, że nie ma już dalszego leczenia?Przede wszystkim warto uzyskać drugą opinię onkologiczną, najlepiej u specjalisty zajmującego się konkretnym rodzajem nowotworu. Także prywatnie, jeśli jest taka możliwość. To nie oznacza podważania kompetencji pierwszego lekarza. Warto zapytać o dodatkowe badania molekularne, badania kliniczne, leczenie off-label czy Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych, jeżeli istnieją ku temu wskazania. Potrzebę lepszego informowania pacjentów podnosi również prof. Jacek Jassem. W badaniu dotyczącym praw pacjentów onkologicznych w Polsce, przedstawionym w 2024 roku, aż 67% respondentów nie pytało o możliwość uzyskania drugiej opinii, a tylko 48% uważało, że otrzymało wyczerpujące informacje o swojej chorobie. To pokazuje, jak ważna jest rozmowa między pacjentem a lekarzem. Druga opinia nie musi przynieść nowej propozycji leczenia. Ale może pomóc upewnić się, że sprawdzono wszystkie odpowiednie możliwości. Czy prywatne leczenie onkologiczne jest drogie?„Drogie” to pojęcie bardzo względne… Możliwości jest więcej niż mogłoby się wydawać. Można leczyć się prywatnie w Polsce, można wyjechać do zagranicznego ośrodka - zarówno droższego na zachodzie, jak i znacznie tańszego na wschodzie. Czasami wystarczy sprowadzać zalecone przez lekarza leki z Indii czy Bangladeszu, gdzie wiele preparatów kosztuje zdecydowanie mniej - i tu mogę się polecić. Są jednak przypadki, w których warto rozważyć przeniesienie całego leczenia do innego kraju. Wszystko zależy od dostępnych terapii i potrzeb pacjenta. W Indiach działają również specjalistyczne szpitale onkologiczne, ale na razie nie czuję się na tyle kompetentna, żeby polecać konkretne placówki. Wolę skupić się na tym, na czym się znam - na dostępie do leków i kontakcie z indyjskimi laboratoriami diagnostycznymi. Ważne jest jeszcze jedno: rozpoczęcie leczenia na własny koszt nie oznacza, że pacjent na zawsze wypada z systemu NFZ. Są pacjenci, którzy przez lata samodzielnie kupowali leki, a później kontynuowali terapię w ramach opieki publicznej. Czasami zmieniają się zasady refundacji, czasami stan zdrowia pacjenta pozwala zakwalifikować go do innego leczenia. Dlatego nie zawsze trzeba zakładać, że raz rozpoczęte leczenie prywatne będzie się finansować samodzielnie już do końca. Osoby, które nie znajdują już pomocy w standardowym leczeniu, często zwracają się ku medycynie niekonwencjonalnej. Co Pani o tym myśli?Kiedy stawką jest życie, człowiek szuka każdej możliwej drogi. Ale nie ma jednego cudownego środka na raka. Warto też pamiętać, że metody naturalne to nie tylko ziółka rano i wieczorem. To często cały system postępowania, obejmujący dietę, styl życia, zabiegi i niemało wyrzeczeń. Wymaga wiedzy, konsekwencji i dyscypliny. I tutaj, jak zawsze, potrzebny jest dobry diagnostyk i dobry lekarz, a nie samozwańczy uzdrowiciel z internetu. W Indiach podejście do medycyny wygląda nieco inaczej. Obok medycyny alopatycznej, czyli zachodniej, funkcjonują systemy medyczne podlegające Ministerstwu AYUSH. Należą do nich ajurweda, joga, naturopatia, unani, siddha, sowa-rigpa (medycyna tybetańska) oraz homeopatia. Są to systemy uznawane i regulowane przez państwo, z własnymi kierunkami kształcenia, specjalistami i placówkami medycznymi. Ajurweda stanowi cenne wsparcie w rekonwalescencji po leczeniu onkologicznym, a odpowiednio dobrane metody również w jego trakcie. Szczególnie w zakresie regeneracji, odżywiania, radzenia sobie ze stresem i poprawy komfortu życia. W Indiach działają wyspecjalizowane ośrodki i szpitale oferujące takie wsparcie, również w modelu integracyjnym, łączącym współczesną onkologię z wybranymi metodami medycyny tradycyjnej. W tym obszarze współpracujemy z Marzeną Magnuszewską z Misji Ajurweda, która od ponad 10 lat organizuje pobyty polskich kuracjuszy w indyjskich ośrodkach ajurwedyjskich. Pani Kasiu, na czym konkretnie polega pomoc Dobrostan Mission?Od dziewięciu lat zajmuję się pomocą w dostępie do leków onkologicznych z Indii, głównie stosowanych w immunoterapii i chemioterapii doustnej. Mówimy o lekach tzw. generycznych. Nie ziołach czy suplementach. Nie dobieram pacjentom leczenia. Pomagam osobom, które potrzebują konkretnego preparatu zaleconego przez lekarza znaleźć go z wiarygodnego źródła i ustalić możliwość legalnego sprowadzenia do Polski. Co chciałaby Pani przekazać pacjentom i ich bliskim?Żeby nie bali się pytać i sprawdzać dostępnych możliwości. Warto rozumieć, dlaczego lekarz proponuje określoną terapię, dlaczego nie zaleca innej i jakie są rzeczywiste ograniczenia dalszego leczenia. Czasami dodatkowa konsultacja niczego nie zmieni. Ale czasami pozwoli znaleźć rozwiązanie, którego wcześniej nie rozważano. Nie każdemu można pomóc w taki sposób, jakiego oczekuje. Nie dla każdej choroby istnieje kolejna skuteczna terapia. Jednak pacjent powinien mieć dostęp do rzetelnej informacji i wiedzieć, gdzie może szukać pomocy. A jeżeli problemem jest dostęp do konkretnego, zaleconego leku, warto sprawdzić dostępne możliwości, zanim zrezygnuje się z leczenia wyłącznie z powodu jego ceny.
|
NFZ wycofał lek na raka piersi. Co dalej z pacjentkami?
O NAS
Dobrostan Mission jest wyspecjalizowanym, autoryzowanym dystrybutorem leków:
- onkologicznych,
- na zapalenie wątroby,
- do transplantacji nerki,
- antyretrowirusowych,
- nefrologicznych,
- oraz na inne dolegliwości
KONTAKT
Dobrostan Mission Prv Ltd
email: leki@okmed.in
telefon: +48 12 4004108
Whatsapp: +916396907956
GST No: 05AAICB2909C1Z5
DL: UA-DEH-120031
Dehradun, 248008 INDIA
NASZE KONT0
Account Holder: DOBROSTAN MISSION PRIVATE LIMITED
Swift: HDFCINBB
Account Number: 59200124004108
IFSC: HDFC0000225
Branch: DEHRADUN - RAJPUR ROAD
Account Type: CURRENT
wpłaty tylko w EURO lub USD
w razie problemów z płatnością, proszę o kontakt
